Medytacja • Uważność• Rozwój osobisty • Bielsko-Biała
Dlaczego niektórzy z nas nieustannie się zamartwiają, choć wcale tego nie chcą? Dlaczego jedni wybuchają złością z powodu drobiazgów, inni żyją w ciągłym lęku, a jeszcze inni noszą w sobie poczucie niesprawiedliwości lub przekonanie, że są niewystarczający?
Łatwo uznać, że to po prostu kwestia charakteru albo życiowych doświadczeń. Nie mamy wpływu na wszystko, co nas spotyka. Mamy jednak wpływ na to, czy pozwolimy, aby przeszłość kształtowała nasze kolejne dni, miesiące i lata.
A co, jeśli problem nie tkwi wyłącznie w tym, co nam się wydarzyło?
Co, jeśli w pewnym momencie wpadliśmy w pętlę myśli i emocji, z której trudno się wydostać – zwłaszcza wtedy, gdy nawet nie zdajemy sobie sprawy, że w niej tkwimy?
Wyobraź sobie, że rano budzisz się i pojawia się pierwsza myśl:
-Znowu będzie ciężki dzień.
To tylko jedno zdanie. A jednak niemal natychmiast ciało zaczyna reagować. Oddech staje się płytszy, barki się napinają, serce przyspiesza. Organizm zachowuje się tak, jakby trudny dzień już trwał.
Kiedy ciało wchodzi w stan napięcia, umysł podsuwa kolejne myśli zgodne z tym stanem:
-Nie zdążę.
-Na pewno coś pójdzie nie tak.
-Nie dam rady.
I właśnie w tym momencie domyka się pętla.
Myśl wywołuje emocję.
Emocja wpływa na ciało.
Ciało zaczyna wysyłać sygnały, które umysł interpretuje jako potwierdzenie wcześniejszych przekonań. Powstają kolejne, adekwatne do stanu myśli.
Umysł i ciało nieustannie na siebie oddziałują, dążąc do spójności.
Jeśli przez długi czas żyjemy w napięciu, lęku, złości czy poczuciu krzywdy, organizm zaczyna traktować te stany jako domyślne.
Nie dlatego, że są dla nas dobre, ale dlatego, że są dobrze znane.
Czym karmisz swój umysł?
To, co każdego dnia powtarzamy sobie w myślach, ma ogromne znaczenie. Nasze myśli nie są jedynie komentarzem do rzeczywistości. Bardzo często stają się początkiem naszego doświadczenia.
Wpływają na to, jak się czujemy, jak reagujemy i jak postrzegamy świat.
Nie chodzi jednak wyłącznie o wewnętrzny dialog. Równie ważne jest to, jakie treści każdego dnia wpuszczamy do swojego umysłu.
W nauce jogi istnieje pojęcie Saucha- czystość.
Nie dotyczy ono jedynie porządku wokół nas, ale również troski o przestrzeń wewnętrzną – o ciało, umysł i emocje.
Warto więc zadać sobie kilka prostych pytań:
Czy informacje, którymi się otaczam, wspierają mój dobrostan, czy nieustannie pobudzają mój układ nerwowy?
Zbyt często bagatelizujemy wpływ codziennych bodźców. Wypełniamy umysł przemocą, pośpiechem i chaosem, a później dziwimy się, że trudno nam się wyciszyć. Saucha przypomina o czymś niezwykle prostym – to, co przyjmujesz każdego dnia, staje się częścią Ciebie.
Jeśli przez lata żyjemy na autopilocie, nasze reakcje przestają być świadomym wyborem. Zdarza się, że nie potrzebujemy już nawet konkretnego powodu, żeby poczuć napięcie, złość czy lęk. Organizm tak dobrze zna te emocje, że zaczynają wydawać się czymś normalnym.
Nie oznacza to, że je lubimy.
Oznacza jedynie, że nasz układ nerwowy nauczył się w nich funkcjonować.
I właśnie dlatego tak łatwo wracamy do tych samych reakcji, tych samych historii i tych samych sposobów interpretowania rzeczywistości.
Po latach taki sposób przeżywania świata staje się czymś więcej niż nawykiem. Zaczyna przypominać część naszej tożsamości.
Mówimy:
-Taka już jestem.
-Po prostu zawsze się martwię.
-Ma wybuchowy charakter.
Ale czy na pewno opisujemy to, kim jesteśmy?
A może opisujemy tylko wzorce, które przez lata tak mocno zakorzeniły się naszym umyśle i ciele, że zaczęliśmy je uważać za swoją naturę?
Organizm lubi to, co zna. To, co przewidywalne, daje mu poczucie bezpieczeństwa – nawet jeśli wiąże się z napięciem, cierpieniem czy wewnętrznym dyskomfortem. Pod pewnymi względami przypomina to mechanizm uzależnienia. Tak jak można uzależnić się od cukru, alkoholu czy innych substancji, tak można również nieświadomie przywiązywać się do znanych stanów emocjonalnych i je podtrzymywać.
Czy łatwo wychodzi się z uzależnienia?
Na to pytanie każdy może odpowiedzieć sobie sam.
Tak. Uważam, że można to zrobić. Ale nie poprzez kolejne pozytywne myślenie czy życzeniowe afirmacje.
Nie przez przekonywanie siebie, że “wszystko będzie dobrze” podczas gdy całe ciało doświadcza czegoś zupełnie innego. Czasem dochodzimy do tego sami, czym przy pomocy bliskich, czy terapii.
Pierwszym krokiem jest zauważenie.
Dostrzeżenie chwili, w której stare schematy zaczynają przejmować kontrolę. Bo kiedy jesteśmy całkowicie pochłonięci emocją, bardzo łatwo uwierzyć, że wszystkie myśli pojawiające się w naszej głowie i wszystkie odczucia płynące z ciała są adekwatną odpowiedzią na obecną sytuację.
Patrzymy na teraźniejszość przez pryzmat przeszłości, a na jej podstawie nieświadomie tworzymy również wyobrażenie przyszłości.
W efekcie coraz rzadziej jesteśmy naprawdę obecni w tym, co dzieje się tu i teraz. Zamiast doświadczać życia takim, jakie jest, odtwarzamy dobrze znane schematy.
Każdego dnia- najczęściej nieświadomie- wzmacniamy ścieżki, którymi nasz umysł podąża od lat.
Im częściej powtarzamy te same myśli, emocje i reakcje, tym bardziej stają się one naszym domyślnym sposobem funkcjonowania.
W ten sposób zostawiamy niewiele przestrzeni na coś nowego.
Jeśli przez lata nieświadomie utrwalaliśmy określony sposób myślenia, odczuwania i reagowania, dlaczego oczekujemy, że nasze życie zmieni się samo?
Każda prawdziwa zmiana wymaga naszej obecności.
Naszej uwagi.
Gotowości, by zatrzymać się i zobaczyć to, co do tej pory działo się automatycznie- nawet jeśli nie jest to wygodne.
Istnieje wiele sposobów pracy z własnym umysłem i emocjami- tą drogę musimy odnaleźć sami.
Dla mnie jedną z najbardziej transformujących praktyk jest właśnie medytacja. Nie dlatego, że pozwala uciec od trudnych doświadczeń, ale dlatego, że uczy świadomej obecności.
Wiele osób uważa, że medytacja polega na zatrzymaniu myśli. To jeden z największych mitów.
Umysł jest niezwykłym narzędziem – potrafi analizować, planować, tworzyć i rozwiązywać problemy. Nie chodzi więc o to, aby go wyłączyć, ale nauczyć się korzystać z niego świadomie, zamiast pozwalać, by kierował naszym życiem na autopilocie.
Na początku praktyki myśli nadal się pojawiają – tak samo jak obecne są każdego dnia, w każdej chwili naszego życia.
Wiele osób dochodzi wtedy do wniosku, że medytacja nie jest dla nich. Mówią:
-Nie potrafię medytować, bo mam za dużo myśli.
Tymczasem to nie medytacja je wywołuje- One były tam od zawsze.
Medytacja jedynie pozwala zobaczyć jak bardzo głośny jest nasz umysł.
Jak często wraca do tych samych historii.
Jak wiele energii pochłania zamartwianie się, analizowanie, ocenianie czy odtwarzanie wciąż tych samych scenariuszy.
Zaczynamy również dostrzegać, jak wiele z tych myśli ma negatywny charakter.
To samo dotyczy emocji. Uczymy się je zauważać zanim całkowicie przejmą nad nami kontrolę.
W tej krótkiej chwili pojawia się przestrzeń. Przestrzeń pomiędzy bodźcem a reakcją. To właśnie tam odzyskujemy wolność wyboru.
Zaczynamy rozumieć, że myśli i emocje są doświadczeniem, a nie naszą tożsamością i że nie zawsze musimy na nie reagować.
Dla mnie właśnie w tym tkwi wielka siła medytacji.
Nie zmienia świata wokół nas. Zmienia sposób, w jaki go przeżywamy.
Kiedy zaczynałam swoją drogę z medytacją, myślałam, że szukam wyłącznie spokoju.
Dzisiaj wiem, że tak naprawdę szukałam siebie.
Przez lata wydawało mi się, że moje myśli, emocje i reakcje mnie definiują.
Dopiero medytacja pokazała mi, że pod nimi istnieje coś znacznie głębszego.
Miejsce, które nie jest ani lękiem, ani złością, ani poczuciem niewystarczalności.
Miejsce, które od zawsze było spokojne.
To właśnie dlatego stworzyłam kurs medytacji od podstaw> 2026.09.25 „Sztuka obecności” 8-tygodniowy kurs medytacji dla początkujących
Nie po to, żeby nauczyć Cię medytować.
Nie po to, żeby naprawiać Ciebie- Bo nie wierzę, że jesteś kimś, kogo trzeba naprawić.
Wierzę natomiast, że przez lata czasem oddalamy się od siebie samych.
Od swojego spokoju, intuicji, prawdziwej natury.
Jeśli czujesz, że od dawna żyjesz na autopilocie, że Twój umysł nie daje Ci odpocząć, a w codziennym pośpiechu coraz trudniej usłyszeć siebie, zapraszam Cię do wspólnej praktyki.
Nie obiecuję, że po kilku tygodniach znikną wszystkie trudności.
Wierzę jednak, że może zmienić się coś znacznie ważniejszego- Sposób, w jaki będziesz odpowiadać na codzienność.
Zmianę zacznij od powrotu do siebie.
Szukasz przestrzeni do praktyki medytacji i jogi?
Jeśli czujesz, że nadszedł moment, aby zatrzymać się na chwilę i skierować uwagę do wewnątrz, zapraszamy Cię do naszego Studio- Przestrzeń Jogi w Dobrym Miejscu w Bielsku-Białej.
Tworzymy przestrzeń, w której poprzez jogę, medytację, świadomy oddech i spotkania w kręgu możesz odnaleźć więcej spokoju, równowagi i kontaktu ze sobą.
Niezależnie od tego, czy dopiero zaczynasz swoją drogę, czy praktykujesz od lat – jesteś mile widziana/y.
Sprawdź aktualny grafik zajęć i warsztatów lub skontaktuj się z nami, aby znaleźć praktykę odpowiednią dla siebie.
Kontakt:
Marzena Nikiel : tel. 603-682-166
Natalia Trembla: tel. 513-555-214
Adres: Bielsko- Biała, ul. Żywiecka 191
Znajdź nas na: